Nie czytać przed i w trakcie śniadania, bądź innego posiłku. :)))
Wiedziałam, że to będzie dziwny poranek… począwszy od czasowego dysonansu poznawczego, wynikającego z różnic pomiędzy odczytem budzika a czasu z dekodera, po orzeźwiający łyk kawy, a następny ryk śmiechu - słyszalny chyba również na korytarzu, gdyż w przerwie między rechotem dobiegł mię dźwięk zamykanych przez sąsiada drzwi i tupot łapek psich, co (czyli to, że sąsiad ryk słyszał) - biorąc pod uwagę mikro-rozmiary mojego mieszkania jest więcej niż pewne. Nic to…
Sprawcą całego zamieszania jest Mariusz Szczygieł, który w swej najnowszej książce zatytułowanej “Láska nebeská” zawarł cudowne obserwacje na temat mentalności Czechów, a także i różnic między sąsiednimi narodami słowiańskimi (także i nami, Polakami). Książka ta jest okraszona wcale niemałą dozą genialnego poczucia humoru, co sprawia, że jest doskonałym towarzyszem weekendowego czasu wolnego, nawet jeśli się go ma bardzo mało (jak ja). Treść jest nadto ubarwiona świetnymi fotografiami Františka Dostala, który wprawdzie nie kończył żadnych szkół fotograficznych i - jak sam mówi - jest dzieckiem ulicy, ale ma specyficzne podejście do robienia zdjęć - co doskonale ilustrują jego słowa: „Przyglądam się na przykład mężczyźnie, który w jednej ręce trzyma laptopa, w drugiej niesie arbuza i chce sobie kupić gazetę. Wtedy czekam na swój moment, na to, co ten człowiek zrobi z arbuzem…”. I rzeczywiście - wszystkie zdjęcia Dostala uświadamiają nam, na czym polega napięcie, towarzyszące obserwacjom pana z arbuzem. Tak, łatwo jest sobie wyobrazić podekscytowanie podpatrującego go fotografa… :)
Wracając do porannego zamieszania. Przyczyną mego gigantycznego rozbawienia stał się rozdział o napisach klozetowych, których - można to tak chyba ująć - fanem jest autor. Jeden z nich świetnie oddaje różnice między poszczególnymi narodami. Zamieszczono go w publicznym klozecie w Warszawie.
“Napis po angielsku: »Polacy, dlaczego nie sprzątacie w swoich kiblach?«
Napis po polsku: »Chcemy, ale nie możemy«.
Drugi napis po polsku: »Możemy, ale nie chcemy«.
Pod tym wszystkim napis po rosyjsku: »Riebiata, o cziom wy goworitie?«”
I mój ulubiony napis z toalety w męskiej w Pradze: „Alkohol nie da wam odpowiedzi, ale pozwoli zapomnieć pytanie”.
To wszystko przypomniało mi sytuację, kiedy na studiach po kolei odwiedzaliśmy jedną z toalet w pubie, gdzie były jakiejś wyjątkowej urody lingwistycznej napisy, które następnie z upodobaniem komentowaliśmy i rozwijaliśmy ich „sedno”. Niestety szczegółów nie pamiętam. Mniejsza, z jakiego powodu. Niech będzie demencja. Ewentualnie prawda z cytatu z męskiej toalety w Pradze…
Pamiętam natomiast napis w toalecie w moim liceum. Znajdował się on na każdej z trzech ścian. Na lewo: rysunek rolki papieru toaletowego w serduszka z napisem - „liryka”. „Na wprost: rysunek rolki papieru toaletowego bez serduszek z napisem - „epika”. Na prawo: wieszak na papier toaletowy, pozbawiony zawartości (czyli kształtu metalowej wajchy), z napisem: „dramat”.
I w tym momencie z telewizora rozryczały się reklamy, a wśród nich reklama z charakterystycznym dźwiękiem podobnym do - za przeproszeniem - pierdzenia. Zaintrygowało mnie to, spojrzałam i osłupiałam - była to bowiem wielkanocna reklama pewnego środka spożywczego…
Polacy też mają poczucie humoru…
Autorom reklamy serdecznie dziękuję za niezapomniane wrażenie. :)))
/cytaty z książki Mariusza Szczygła, pt. „ “Láska nebeská”, wydawca: Agora SA, Warszawa 2012/
